Stratena – Havrania Skala

Początek trasy we wsi Stratena. Na południowym końcu Słowackiego Raju. Zero ludzi i o to chodzi. Ruszam zielonym szlakiem na szczyt Havrania Skala. Ścieżka wchodzi w zabudowania i za cmentarzem w las. Od razu jest ostro w górę. Ścieżka wąska, trzeba się przedzierać przez gąszcz roślinności. W końcu jakaś polanka, nieco w górę i druga polanka. Zaczyna się wygodny, szeroki leśny trakt. Raczej w dół. Trzeba trochę zejść. Dochodzi się do żółtego szlaku. Jest drogowskaz na szczyt. Na rozgrzewkę jest stromo a następnie bardzo stromo! Naprawdę można się umęczyć. Podejście wąską ścieżką nie odpuszcza aż do jaskini. Dalej mały trawersik, krótki podejście i jest drogowskaz na punkt widokowy. Góra 5 minut. Widok zaskakująco szeroki. Po tych leśnych przygodach wydaje się piękny! Choć widać tylko zalesione pagórki. Ale słoneczko ładnie grzeje a na szczycie jest wygodna ławeczka.

Posiedziałem chwil kilka i ruszam w dół. Żółtym szlakiem przez las, raz sieżką raz szerszym traktem. Czasem jakaś polanka. Gdy szlak odbija od leśnego traktu zejście robi się stromo. Idziemy nieopodal małego potoku. Jak to w lesie, czasem trzeba przytrzymać się drzewa czy gałęzi. Zejście się kończy. Jestem w ładnym wąwozie. Pomimo, że szlak prowadzi asfaltem, jakąś starą drogą jest całkiem przyjemnie. Niedługo to trwa. Szlak dochodzi do głównej drogi, przy tunelu. Dalej odcinek główną szosą. Jakiś kilometr. I skręt w las, pod torami kolejowymi. Niestety w górę. Do szerokiego traktu. W dół aż do parkingu przy jaskini Lodowej Dobsinkiej Jaskini.

Oczywiście do jaskini jeszcze kawałek. W górę. Dość stromo. Nie miałem zamiaru zwiedzać. Zresztą chyba już dziś wejść nie było. Do 14. Od jaskini niebieski szlak skręca w las. Ostro w górę. Raczej nuda. Lecz co zrobić, trzeba wrócić do Stratena. Na szczęście to męczące podejście się skończyło. W dół, przecinamy jakąś drogę i dalej w dół. Pozostałości starej wycinki, trzeba się przedzierać. Mijamy następną jaskinię i ostro w dół do skrzyżowania z żółtym szlakiem.

Jeszcze jeden odcinek i jestem w Stratena. Dalej niebieskim szlakiem. Początkowo lajtowo. Dalej wąwozem wzdłuż potoku. Bardzo fajny odcinek. Podobny to innych w Słowackim Raju. Strumyk płynie, wszędzie powalone drzewa. Jest i pierwszy mostek. Tuż za nim niespodzianka. Drabina! Drewniana, wilgotna, śliska. Trochę niebezpiecznie. Ominąć można ale trzeba iść od mostka potokiem :). Za drabiną jeszcze ze trzy mostki i otwiera się łądny widok na skałki. Jeszcze kawałek i koniec trasy. Pętla zamknięta.

24.09.2019